Chorwacja, czyli… śladem starożytnych.

Kolejna pobudka wcześnie rano, bo w ciągu jednego dnia chcieliśmy odwiedzić dwa piękne miasta w Chorwacji. Łapanie stopa początkowo szło nam dość ciężko, ale dopiero z czasem mieliśmy dostrzec w tym wszystkim coś niesamowitego. Po 30minutowym czekaniu zatrzymał nam się w końcu samochód. Naszymi towarzyszami miała być para Chińczyków, którzy przyjechali do Europy w podróż poślubną. Okazało się, że tak jak i my jadą do Rovinju, a potem do Puli. Opowiadali nam o tym, co już zobaczyli i co planują. Pożegnaliśmy się na przystani w Rovinju i ruszyliśmy własną drogą.

Rovinj przypominał mi małe, włoskie miasteczka, które widywałam wielokrotnie w przewodnikach i filmach.

Obrazek

Piękne, wąskie uliczki. Tłumy zwiedzających. Wielu Polaków.

Obrazek

Cudne wystawy obrazów miejscowych artystów w różnych zakamarkach ulic.

Obrazek

Przepiękne widoki ze wzgórza, na którym stał zabytkowy kościół.

Obrazek

Obok tego kościoła natrafiliśmy na naszą chińską parkę, która poprosiła żebyśmy zrobili sobie z nimi zdjęcia. Byli bardzo sympatyczni i pewni, że więcej się nie zobaczymy życzyliśmy sobie udanej podróży i rozstaliśmy się machając do siebie przyjaźnie.

 

Po zobaczeniu wszystkiego i kilku zjazdach po śliskich kamieniach, którymi wybrukowane były dróżki obejrzeliśmy wszystko, co było warte zobaczenia i ruszyliśmy łapać stopa do Puli. Machamy, machamy i… Zatrzymuje nam się znajomy czerwony samochód, a za kierownicą siedzi… Uśmiechnięty Chińczyk. Tak oto po raz kolejny młode małżeństwo zabrało nas z sobą w dalszą podróż. Zostawiając samochód na parkingu ruszyliśmy do tamtejszego Koloseum. Młodzi weszli do środka, a my kalkulując nasze finanse, doszliśmy do wniosku, że kiedyś w Rzymie pozwolimy sobie na obejrzenie Koloseum od środka.

Obrazek

Pula niewątpliwie była miastem, które w swoich zabytkach nawiązywało do starożytności.

ObrazekŁuk.

Obrazek

Miniatura miasta będąca jednocześnie fontanną.

Obrazek

Potem ruszyliśmy na wzgórze, gdzie były pozostałości po budowli, gdzie spotkaliśmy Polaków. Opowiedzieli nam, że w Puli wieczorem ma być festiwal. Żałowaliśmy, że nie mamy noclegu i musimy wracać do Portoroz, ale mieliśmy ustalony nasz plan podróży.

Obrazek

Łapiąc stopa z powrotem do Słowenii po raz kolejny i tym razem już ostatnio trafiliśmy na Chińczyków. Podrzucili nas kilka kilometrów i wysadzili na stacji benzynowej. Było to złe wyjście, bo jak na złość nie jechał żaden samochód. Zerkaliśmy tylko na zegarek i zastanawialiśmy się nad jakimś wyjściem awaryjnym, gdy zatrzymało nam się czarne cabrio. Młoda Niemka spędzająca wakacje w Chorwacji zabrała nas z sobą. Marzyliśmy o tym żeby jechać takim samochodem i czuć wiatr we włosach. I co? I marzenie się spełniło.

Reklamy

One thought on “Chorwacja, czyli… śladem starożytnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s