Słowenia, czyli… rozdanie drugie.

Do Słowenii wróciłam dość szybko, bo już miesiąc później wylądowałam w Lublanie, gdzie miałam spotkać się z Włóczykijem. Drogę pokonałam z mężczyzną, który służbowo jechał do Włoch i chętnie zabierał z sobą studentów. Nie wahałam się ani chwili – od razu zgodziłam się na podróż w jego towarzystwie.

Do Lublany dotarliśmy około godziny 21:30. Włóczykij jeszcze wracał z Serbii, więc musiałam sobie sama poradzić z dotarciem do Roznej Doliny, gdzie był kompleks akademików. Właśnie tam umówiłam się z Włóczykijem. Pamiętacie jak pisałam o zegarze, który podczas pierwszego pobytu w tej stolicy zwrócił moją uwagę? Właśnie pod nim miałam czekać. Nie miałam z sobą mapy. Z trudem kojarzyłam otaczające mnie budynki, ale stwierdziłam, że sobie poradzę. Z plecaka wyciągnęłam kartkę papieru, napisałam na niej adres akademików i zaczepiłam mijającą mnie na rolkach parę. Dziewczyna od razu zaproponowała, że pokaże mi drogę i tak w towarzystwie miłej Słowenki i jej narzeczonego ruszyłam do dijaskich. Rozmawialiśmy wesoło o tym, co robimy na co dzień, jak jest w Polsce i co pięknego jest w Krakowie i nim się obejrzałam byłam obok Parku Tivoli. Pożegnałam się z moimi przewodnikami i ruszyłam sama odczytując wiadomość od mojego chłopaka, który poinformował mnie, że dopiero koło północy do mnie dołączy. Położyłam plecak na ławce pod zegarem, otuliłam się kurtką i położyłam się podziwiając rozgwieżdżone niebo.

Po godzinie, którą spędziłam na wsłuchiwaniu się w rytm dzielnicy studenckiej usłyszałam zdanie wypowiedziane w moim kierunku po polsku. Zaskoczona podniosłam się i zobaczyłam uśmiechniętą dziewczynę.
-Mam się tobą zaopiekować. –podała mi rękę. Poszłyśmy do jej pokoju, gdzie czekała na nas druga Polka. Piłyśmy herbatę rozmawiając wesoło, gdy wrócił Włóczykij z Robinem, swoim kolegą Czechem. Podziękowałam dziewczynom za opiekę i wsiadłam do samochodu, który na nas czekał. Nie pamiętam drogi do Portoroz, bo zasnęłam jak dziecko przytulona do koca, którym mnie przykryli.

Z samego rana spakowaliśmy się, zabraliśmy rowery i ruszyliśmy w przejażdżkę po okolicy. Naszym celem był sad, gdzie rosły przepyszne czereśnie i jak się okazało… 

Obrazek

 

… BRZOSKWINIE 😀

Obrazek

 

W drodze powrotnej wpadliśmy na szalony pomysł – skrócimy sobie drogę i przeprowadzimy rowery przez słoweńską „plażę”. Jak już kiedyś wspominałam – Słowenia słynie z kamienistych plaży, ale my stwierdziliśmy, że damy radę. Dopiero po 15minutach „spaceru” doszliśmy do wniosku, że był to zły pomysł, ale zrezygnowaliśmy z zawrócenia. Jakoś udało nam się przenieść rowery na plecach mimo, że w myślach przeklinałam chwilę, gdy przytaknęłam Włóczykijowi. Po drodze natrafiliśmy na nudystów, którzy wpatrywali się w nas jakbyśmy byli kosmitami.

Zmęczeni, ale szczęśliwi dotarliśmy w końcu do Piranu.

Obrazek

 

Wieczorem nad morzem miała się odbyć impreza pożegnalna dla Erazmusów. Oczywiście nie mogliśmy opuścić takiego wydarzenia i mimo zmęczenia przyszykowaliśmy się i ruszyliśmy w kierunku skąd dobiegała głośna muzyka, i gdzie czekali na nas znajomi.

Najpierw poszliśmy jednak na krótki spacer, bo już na następny dzień planowaliśmy kolejną wycieczkę do Chorwacji, ale tym razem naszym celem była Pula i Rovinj. Siedzieliśmy na pomoście podziwiając ostatni zachód Słońca i wsłuchując się w szum morza, gwar rozmów i muzykę.

Obrazek

 

Tańczyliśmy całą noc, śmialiśmy się i piliśmy wino. Później wszyscy razem podziwiali księżyc, który tej nocy był w pełni i był tak duży, że wydawało się człowiekowi, że może po niego po prostu sięgnąć.

Obrazek

 

Za dwa dni, po powrocie z Chorwacji mieliśmy ruszyć w podróż powrotną do Polski. Oczywiście – autostopem.

Reklamy

One thought on “Słowenia, czyli… rozdanie drugie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s